Kataklizmy to norma od milionów lat - Czytanie i nauka

Kataklizmy to norma od milionów lat

Obecne artykuły i komentarze w massmediach jakimi są telewizja szczególnie, ale też Internet oraz prasa, biją na alarm nader często i głośno. Jakoby kataklizmy, burze, nawałnice, tornada, trzęsienia ziemi i tym podobne były jakimś niecodziennym ewenementem w naszej codzienności. Robią to głównie dlatego aby zwiększyć swoją sprzedaż i poczytność, albowiem kolorowe, krzyczące nagłówki z których wręcz wyziewa ludzka tragedia, okraszona krwią i łzami, wciąż sprzedaje się niemalże na „pniu”. Cóż zrobić taka jest zwykle ludzka mentalność. Tymczasem istnieją niezbite dowody na to, poparte wieloletnimi i wnikliwym badaniami, rzetelnych naukowców że gwałtownie zmiany choćby klimatu na naszej planecie, miały już miejsce w przeszłości niejednokrotnie. Zmiany owe miały swój przebieg zarówno od wielkich aż po gro mniejszych epok lodowcowych, aż po ekstremalne upały, powodzie i kataklizmy. Faktem rzecz jasna jest też iż w przypadku takich zmian wielu, wielu ludzi doznawało uszczerbku na mieniu, ale też wielu z nich traciło życia. Zawsze to jest przykre bowiem i wstrząsające, mianowicie ludzkie cierpienie, i bynajmniej nie jest to żadna kara za grzechy jak dawniej myślano, a poniekąd co poniektórzy radykałowie twierdzą nawet dzisiaj. Ot takie rzeczy to konsekwencja tego że żyjemy na planecie, ziemi, założyć się też by można, iż wielu z pośród pięciu miliardów ludzi zamieszkujących nasz glob, nie zdaje sobie nawet sprawy iż, na przykład trzęsienia ziemi są codziennie, jest ich przynajmniej kilkadziesiąt, mówią o tym wyraźnie dane sejsmologicznych instytutów, na szczęście większość z tych trzęsień ziemi jest tak słaba że my ludzie ich nie odczuwamy, a ponadto spora ich część ma miejsce pod dnami mórz i oceanów. Faktem jest też że nie ma realnego sposobu na zabezpieczenie się w stu procentach, na wypadek kataklizmu, niemniej od tysięcy lat ludzie poznali sposoby zabezpieczenia przynajmniej wystarczającego. Od weźmy na to powodzie, dawniej w dolinach okresowo zalewanych ulewami lub opadami, domy budowano na wysokich palach, co w przypadku powodzi chroniło zarówno samych mieszkańców, jak i ich dobytek przed katastrofą. Obecnie buduję się domy inaczej i nie zawsze paradoksalnie bezpiecznie w tym względzie, a potem mamy pretensję do „bóg wie kogo” że dorobek całego życia przepadł. Wiadomo, że aby żyć ludzie potrzebują przestrzeni, szczególnie że na ziemi jest nas coraz więcej, więc może i w Polsce, skoro już urzędnicy wydają pozwolenia na budowę domów, osiedli na uprzednich terenach, potencjalnie zalewowych, tak jak na przykład Wrocławskie osiedle Kozanów, może warto by wówczas w takich to miejscach powrócić do starej i sprawdzonej, tysiącletnią praktyką szkoły budowy domostw, i wznosić bloki na żelbetowych palach. Takowe konstrukcję wcale nie są novum na skalę światową, takie domy buduję się na przykład nad Tamizą w Londynie, ale też w Japonii, czy nadbrzeżnych miastach azjatyckich tygrysów gospodarczych, jak Hongkong, albo Singapur.

Polecamy

  • mojeurlopy.pl/noclegi/jurata Zdecydowana większość z nas ma w swoim życiu okazje do publicznych wystąpień, jedni to lubią inni w...

    Więcej

  •  Z tego co wynika z sondaży około 50% Polskich dzieci nie wyjeżdża na wakacje! Z rokiem na rok...

    Więcej

  • To że cyfryzacja oraz rozwój sieci internetowej niesie ze sobą określone korzyści szczególnie dla p...

    Więcej