Dominikana wakacje z Niemiec - Czytanie i nauka


Dominikana wakacje z Niemiec

W annałach piszą jakoby w całych Łużycach dolnych, i górnych, a nadto samych Prusach książęcych jest najlepsza, serwowana na stołach Europy uwędzona gęsina. Już nawet babki nasze to też zauważyły, dlatego też obecnie w Województwie lubuskim trwają starania, śladami słynnego oscypka podhalańskiego, aby zarejestrować gęś wędzoną Polską, jako produkt regionalny wytwarzany na terenie obecnego województwa Lubuskiego i Zachodniopomorskiego. Albowiem nie to nie jest żadna bujda, czy zmyłka, Zachodnia Polska bowiem, jako kraj łąk pełen żyznych zielonych, strumieni czystych i lasów pełnych płowej zwierzyny, słynąć się była z przedniej wprost gęsiny, tako przedniej na całe królestwo Polskie, a nadto księstwo Pruskie Elektorskie. Nie bez przyczyny nijakiej, przed wojną szlacheccy panowie i panie przybywali tu aż z Berlina samego, celem nabycia, i zaopatrzenia się w wędzoną soczystą gąskę polską, która to zwykła być serwowana w randze rarytasu, w towarzystwie kawiorów i przepiórek na cesarskich dworach Lipska, czy również Berlina, ale także samego Wiednia. Niestety na czas obecny, poniekąd jakoby odeszła gąska w niepamięć i mroki historii kulinarno – monarchistycznej, strata to spora, jako że mięsiwo to zacne, ekologiczne i smaczne nader. Nie zapomnieli o gęsiach przepysznych Polskich, jedynie Polscy Tatarzy, mieszkają oni tu już w Polsce, kraju nad wisłą od wieków, bez mała, tym niemniej po dzisiejszy dzień raczyć się zwykli, fantastycznym pierekaczewnikiem, szczególnym ciastem, zwijanym warstwa po warstwie, z nadzieniem (farszem), blanszowanej gęsiny, czasem jagnięcia, albowiem naród jest ów muzułmański z dziada, pradziada, zatem świnek im jadać nie przystoi. To ma sens swój głęboki, z resztą, jako że wieprzowe mięsiwo zawiera przeto zwykle najwięcej, ze wszystkich, tak zwanego „złego cholesterolu”, ale przy okazji całkiem spory zasób nie całkiem dobrych składowych, niemniej jednak gąska taka jest wprost arcy - pyszna. Zwykle to bowiem, już od zarania, domowa Gąska żeruje zwyczajnie samopas, po obfitych w trawę i inne zielska łąkach zielonych już od z górą dwóch tysięcy latek, praktycznie odkąd ją udomowiono, dzięki zmyślności naszych antycznych antenatów. Baaa, skubane jedne uratowały onegdaj samo wielkie Imperium Romanum, przed niechybną zagładą, dzięki to swoim głośnym gęganiom, tym samym tez gąski w dzisiejszych czasach dość jednolicie zuniversowanych, mogłybu uratować, człowiekowi niejednemu jego smakowe kubeczki, od codziennej hiper-dominacji schabowego kotlecika, pospołu z kurakiem panierowanym bułką i ze smażonym na skwarkę a’la Hong Kong, czy też inny Kanton. Pomarzyć zawsze można, a co, wiadomo kto lubi tak zwany slow – food, ten będzie uwielbiał gąski, i dlatego zawsze radośnie co roku przygotuje się smakiem, nie jedynie od święta, na gąskę Święty Marcin, albo tak uwędzoną, błogim aromatycznym dymkiem powoli nad rusztem, by następnie delektować się rozkosznym i gnuśnym smaczkiem wiejskich, prześwietnych delicji.

Polecamy